Trudno się zbytnio rozpisać na temat tego filmu.  Ot, ciepła, miła komedia romantyczna. Trochę muzyki, trochę dowcipu, trochę pięknych ujęć z Edynburga, trochę …

No właśnie to idealnie dobrane  “trochę” wszystkiego i całość jest po prostu SUPER!

No to może od początku –

reżyserem  filmu jest Dexter Fletcher – bardziej chyba znany jako aktor z takich filmów jak Kompania braci, The Virgin Queen czy Hotel Babylon. Jako reżyser ma już na swoim koncie dobrze oceniany obraz Wild Bill. Ale zdecydowanie nie jest to światowej sławy reżyser (jeszcze). Podobnie ma się sprawa z aktorami – nie pojawia się tu żadna ze sław szkockiego kina. I muszę przyznać że bardzo mi się to podoba.

No nie,  skłamałbym – jest jeden aktor jak najbardziej światowej sławy – Edynburg !  Tak,  Edynburg gra tu doskonale napisaną i wyreżyserowaną rolę , może i drugoplanową – ale świetnie wyeksponowaną !

Jest oczywiście i muzyka – The Proclaimers – dwóch braci (których zresztą można zobaczyć w jednej ze scen) wychowanych w tytułowej Leith, jednej z dzielnic Edynburga. I właśnie to ta  muzyka jest sercem całego filmu.  Usłyszymy 21 piosenek  The Proclaimers od tytułowego “Sunshine On Leith” po chyba największy przebój tego zespołu – “I’m Gonna Be (500 Miles)”

O Proclaimers mówi się że są typowymi “chłopcami z sąsiedztwa” – mieszkają po sąsiedzku, piszą teksty o tym co dzieje się wokoło i interesują się tym samym co setki innych chłopaków z Leith – i co najważniejsze mają to samo szkockie albo i bardziej Edynburskie poczucie humoru.

I tak samo jest w tym filmie: “zwykli” aktorzy,  zwykłe problemy i normalne poczucie humoru …

Choć nie, poczucie humoru jest normalne dla Szkotów z Edynburga, dla wszystkich innych będzie ono tym bardziej zabawne … 😉

Film nieco rożni się od powstałej w 2007 roku wersji teatralnej, jest trochę bardziej … ułagodzony. Dowcipy są bardziej zrozumiałe dla ludzi spoza Edynburga, no i oczywiście aktorzy mówią ze szkockim akcentem tak, by normalny człowiek był w stanie go zrozumieć 😉

W końcu chodzi o to, by film się jak najlepiej sprzedał. No właśnie – jak by na to nie patrzeć jest to reklamówka turystyczna Szkocji. Dlatego i Edynburg jest tu pokazany tak, że aż chce się zaraz tam pojechać…  Co w sumie nie jest znowu takie trudne …

Oczywiście usłyszymy dowcipy  o anglikach – przecież to wręcz szkocka tradycja. No i jako że film rozgrywa się w Edynburgu więc musi pojawiać się mały przytyk dla Glasgow … 😉

Więc podsumowując – jest to film na którym się uśmiejemy, odpoczniemy i zrelaksujemy słuchając dobrej muzyki i oglądając piękne widoki.

 

Ale jest jedno niebezpieczeństwo – jak się tak naoglądasz tych urokliwych zaułków Edynburga, to zaraz po wyjściu z kina zaczniesz się zastanawiać – że może by tak na weekend do Szkocji???  …

 

Zajawka filmu

 

I’m Gonna Be (500 Miles)

 

Sunshine On Leith

 

Make My Heart Fly

Zobacz również